Strona główna Strona główna
Strona główna Strona główna
Strona główna   34 (287), 2003-10-23  

Czy pójdziesz głosować 9 pażdziernika?

tak nie

3% TAK
97% NIE


Rada w Radę



 Struny zadzwoniły, jak trąby mosiężne
Polski hymn narodowy – „Mazurek Dąbrowskiego”, narodził się we włoskim mieście Reggio w lipcu 1797 roku. Jego powstanie łączy się z dramatycznym okresem naszych dziejów, gdy po klęsce powstania kościuszkowskiego nastąpił III rozbiór Polski. Największe nadzieje na wskrzeszenie niepodległego państwa łączono wówczas z Francją, która w 1796 roku podjęła słynną ofensywę we Włoszech.

Na wyzwolonych terytoriach włoskich Napoleon tworzył nowe republiki. Powstała Republika Wenecka, Republika Genueńska i Republika Lombardzka. Z jej to władzami gen. Jan Henryk Dąbrowski zawarł układ, na mocy którego powołano do życia Legiony Polskie.

W krótkim czasie zorganizowano trzy legie składające się z 3 tys. żołnierzy, które stanowić miały armię kadrową przyszłej Rzeczypospolitej. W myśl podpisanej konwecji, także dzięki poparciu Bonapartego, Legiony Polskie posiadały charakter polskiego wojska narodowego, wyróżniały się mundurem narodowym, zachowaniem polskiej komendy i zwyczajów. Legioniści nosili strój dawnej kawalerii narodowej, tj., granatowy z ozdobami karmazynowymi i srebrnymi przy "polskiej czapce". Inni naśladowali mundur regimentu buławy polnej litewskiej, mającego ozdoby zielone ze złotem. Wszędzie rozbrzmiewała mowa polska.

JAK PŁOMIEŃ POCHODNI

Po raz pierwszy w dziejach naszego wojska praca wychowawcza z żołnierzami prowadzona była w Legionach pod hasłem: "Prawy żołnierz ma być zarazem świadomym kraju obywatelem". Wielką rolę odegrała tutaj odezwa Tadeusza Kościuszki, który pragnął, aby każdy żołnierz starał się „...nabyć umiejętności czytania i pisania rodowitym językiem. Pomnijcie, obywatele, że jesteście związkiem siły zbrojnej narodu polskiego, że Waszym jest przeznaczeniem zanieść dar wolności Ojczyźnie, że na koniec z Was będą wybierani oficerowie wojska polskiego, gdy okoliczności na polskiej ziemi stanąć pozwolą" 1).

Realizacji tak nakreślonego przez Kościuszkę zadania, służyli m.in. gen. Franciszek Rymkiewicz, płk Cyprian Godebski oraz gen. Józef Wybicki, który 7 lipca 1797 roku przybył do Reggio, aby pomagać Dąbrowskiemu w zabiegach wokół sprawy polskiej. Serdecznie przyjęty, pisał listy, odezwy, proklamacje, dając wyraz legionowemu oczekiwaniu, że "ze wszystkich rozstajnych dróg jedna jakaś będzie prowadziła do Polski".

Wybicki słuchał uważnie, czym żyją żołnierze, o czym mówią przy obozowym ognisku. Wszystkie ciekawsze wypowiedzi, wiwaty, toasty skrzętnie notował. Po raz pierwszy nieukończoną jeszcze „Pieśń Legionów” zaprezentował podczas jednego ze spotkań, gdy zamiast wygłosić przemówienie, zaśpiewał: "Jeszcze Polska nie umarła, / Kiedy my żyjemy, / Co nam obca moc wydarła, / Szablą odbijemy". Zwracając się zaś w stronę generała Dąbrowskiego, kontynuował: "Marsz, marsz Dąbrowski / Do Polski z ziemi włoski / Za twoim przewodem / Złączem się z narodem".

Zebrani – jak opisuje Witold Lisowski - zerwali się z miejsc. I choć nikt nie kazał, stanęli na baczność, a Wybicki śpiewał dalej: "Jak Czamecki do Poznania / Wracał się przez morze, / Dla ojczyzny ratowania, / Po szwedzkim rozbiorze”. A po refrenie „Jeszcze Polska”, śpiewał dalej: „Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, / Będziem Polakami / Dał nam przykład Bonaparte, / Jak zwyciężać mamy”. I wtedy cała sala huknęła już jak jeden mąż: "Marsz, marsz Dąbrowski / Do Polski z ziemi włoski / Za Twoim przewodem, / Złączem się z narodem!".

"Tak oto w ciągu jednej nocy generał Wybicki zdziałał więcej, niż w ciągu całego życia - konstatował Stanisław Hadyna. - Bywają w życiu takie chwile olśnienia, w których rytm serca własnego równa się z rytmem serca milionów, z ich pragnieniami i troską - i wtedy wybucha nagle pieśń, jak płomień pochodni, jak sztandar rozwiany na wietrze i brzmi, że nic jej stłumić już nie zdoła". Szczególnie uradowany „Mazurkiem” był gen. Dąbrowski, który mawiał: "inni mają pomniki, a ja swoją pieśń" 2).

Początkowo "Pieśń Legionów" składała się z sześciu zwrotek, ale śpiewana we Włoszech i Polsce, rozrastała się o nowe. Na uwagę zasługuje tu fakt, iż idea niepodległościowa była w nich równie silnie artykułowana, jak nadzieja na przemiany społeczne: "Z ziemi włoskiej do polskiej / Przyjdź z prawem człowieka. / Marsz, marsz Dąbrowski, / Kraj na ciebie czeka" 3).

22 sierpnia 1798 r. pisał Kościuszko do Wybickiego: "Obywatelu! Miło mi jest słyszeć, iż człowiek, który w ciągu, rewolucji dał dowody swego obywatelstwa, znajduje się przy zbiorze Legionów Polskich. Nie wątpię, że ta sama miłość Ojczyzny, też same sentymenta dla niej jednostajnie i dziś tkwią w twym sercu. ... W tym celu pozwól, bym Cię prosił, ażebyś dla ugruntowania w obywatelach żołnierskich Legię składających świętego zapału miłości Ojczyzny i cnoty, zatrudnić się chciał wpajaniem w umysły ich zadań moralnych i ożywiał nadzieję widzenia jeszcze Polski krajem niepodległym i prawdziwie wolną Rzeczypospolitą. Znasz, ile pieśni entuzjazmu wpajają w dusze ludzi, co dyszą za wolnością? Chciej to pomiędzy współziomkami pomnażać" 4).

POLSKA TO MY

1 maja 1798 roku wkroczyli Polacy do Rzymu. W rocznicę Konstytucji 3-Maja wszystkie legiony zebrały się na rozkaz Dąbrowskiego u stóp Kapitolu pod pomnikiem Marka Aureliusza. Nowe władze Republiki Rzymskiej wręczyły twórcy Polskich Legionów historyczną szablę Jana III Sobieskiego. Dąbrowski ucałował ją i przemówił tymi oto słowy:

"Żołnierze ! Stanęliście na szczycie góry, na której tyle wieków sława błyszczała. Ona i wam towarzyszy. Pomnijcie, w jakim dniu wstępujecie tutaj, w dniu drogiej dla was pamiątki. Niech godło sławy i miłości kraju w sercach waszych na zawsze zostanie, niosąc prawdziwe i czyste republikańskie serce, gdy do Ojczyzny powrócimy, staniemy się dla niej bardziej użyteczni, niźli dawniej bracia nasi pielgrzymujący po świecie, a zarazem podamy w ohydę i wytępimy zniewieściałość, mamotrastwo i rozpustę, jaką ci jaśniepańscy wojażerowie nasi z uciemiężeniem ziomków ubogich do Polski sprowadzili" 5).

Żaden polski dowódca nie sprecyzował wcześniej tak jednoznacznie swego politycznego stanowiska. Ale też niewiele było takich pieśni, jak „Mazurek Dąbrowskiego”. Już jej pierwsze słowa zawierają przekonanie, że POLSKA to MY. Nie korona i berło, nie ustrój, czy partia, ale MY – Naród Polski.

"Pieśń Legionów poczyna się od wierszy, które otwierają – pisał Mickiewicz - historię współczesną. Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy. Słowa te znaczą, że ludzie zachowują w sobie to, co stanowi istotę narodowości polskiej, zdolni są przedłużyć byt ojczyzny niezależnie od wszystkich warunków politycznych i mogą dążyć do jego przywrócenia". Tę właśnie myśl rozwinął następnie w "Księgach Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego", stwierdzając: "A każdy z was w duszy swej ma ziarno przyszłych praw i miarę przyszłych granic. O ile polepszycie i powiększycie duszę waszą, o tyle polepszycie prawa wasze i powiększycie granice wasze". Ta wiara przewija się przez wszystkie karty mickiewiczowskiego „Pana Tadeusza”, znajdując co chwila bezpośrednie odniesienia – wprost bądź pośrednio – do narodowego przesłania „Mazurka Dąbrowskiego”: „Uderzenie tak sztuczne, / tak było potężne, / że struny zadzwoniły, / jak trąby mosiężne, / i z trąb znana piosenka ku niebu wionęła, / marsz triumfalny: / Jeszcze Polska nie zginęła!”.

"Mazurek" przez wiele lat towarzyszył Legionom na ziemi włoskiej, francuskiej i niemieckiej. „Pieśń Legionów” należała do ulubionych w dobie Księstwa Warszawskiego. Tępiona i prześladowana w czasach Królestwa Kongresowego, z coraz większym entuzjazmem śpiewana była przez Polaków. Rządy zaborcze umieściły ją na pierwszym miejscu zakazanej literatury. Ale wszystkie zakazy okazały się bezskuteczne. Bonaparte tak pisał do Dąbrowskiego:

"Obywatelu Generale! Po powrocie do Europy dowiedziałem się z prawdziwym zadowoleniem o zachowaniu się Twoim i Twoich walecznych Polaków, w czasie ostatniej kampanii. Powiedz, Generale Twoim walecznym, że są nieustannie obecni w mej myśli" 6).

Do okupowanej przez Prusaków Warszawy "Pieśń Legionów" dotarła w 1797 roku. Jedną z pierwszych jej popularyzatorek była księżna Teofila z Jabłonowskich Sapieżyna, która na przekór władzom okupacyjnym przy otwartych oknach na Nowym Świecie, śpiewała „...póki my żyjemy”. Na Mokotowie gorącą propagatorką "Pieśni Legionów" była Zofia z Czartoryskich Zamoyska.

Policyjny raport pruskiego namiestnika Kohlera donosił: "Nuty pieśni ręcznie przepisywane i różnie odbijane, rozchodzą się setkami egzemplarzy po stolicy. Śpiewają salony, oberże, szynki, przedmieścia, śpiewa ulica. Nie ma sposobu wykrycia, kto upowszechnia tę pieśń".

„Pieśń Legionów” – polskich żołnierzy, którym przyświecała dewiza, że "LUDZIE WOLNI SĄ BRAĆMI", urastając do rangi symbolu narodowego, sięgnęła rangi hymnu okradzionego z własnego państwa – narodu. Nie można zapominać, iż jej słowa nie powstały jako hymn państwowy, nie sławiły koronowanych głów, nie zawierały w sobie pychy czy kultu mocarstwowości - odwoływały się jedynie do uczuć Narodu Polskiego. Wybitny przedstawiciel kultury polskiej końca XIX wieku Stanisław Witkiewicz, słowa "Jeszcze Polska nie zginęła" uznał za "...największe i najdonioślejsze, jakie od stu lat usta polskie wymówiły. Słowa te są tak konieczne, tak z nami zrośnięte, iż zdaje się, że każdy je sam wiedział, że je sam, zanim żyć począł, wypowiedział, że nie było i nie ma wiadomego człowieka, który je wymówił pierwszy".

Prześladowany przez zaborców "Mazurek Dąbrowskiego", wybuchnął znowu w okresie powstania listopadowego. Jego patriotyczny żar rozpalał serca żołnierskie pod Olszynką Grochowską, Dembem Wielkiem i Iganiami. Gen. Józef Dwernicki w raporcie opisującym bitwę pod Stoczkiem w dniu 15 lutego 1831 r., meldował generałowi Stanisławowi Klickiemu: "...w batalionach l pułku piechoty dowodzonym przez walecznego ppłk. Rychłowickiego, padły pierwsze strzały artylerii i razem kilku ludzi zabiły, lecz nie tylko nie zrobiły żadnego zamieszania w czworoboku, ale zaraz zaczęli śpiewać: Jeszcze Polska nie zginęła..., a jeden z niefrontowych wziąwszy po zabitym ładownice i karabin, zameldował się podpułkownikowi do szeregu. Zapał, z jakim walczyli tak oficerowie, jak żołnierze, przechodził wyobraźnię. lecz skutki bitwy, w której nieprzyjaciel zupełnie zniszczony został, dostatecznie go oznacza" 7).

W tamtych dniach wielkiej próby narodowej pieśń „Jeszcze Polska nie zginęła” - była na ustach niemal całej Europy. Śpiewając polską "Marsyliankę", ówczesna Europa spłacała dług wdzięczności i wyrażała swój podziw. Gdy po klęsce powstania listopadowego, 30 tysięcy żołnierzy-wygnańców dotarło do ogarniętych ruchem wolnościowym księstw Rzeszy, do Saksonii, Bawarii, Wirtembergii..., "NOCH IST POLEN NICHT VERLOREN" -- śpiewali zbuntowani studenci miast Rzeszy, a Ryszard Wagner włączył melodię "Mazurka" do swej uwertury symfonicznej "Polonia", napisanej na cześć powstańców polskich.

Serdeczną moc tej pieśni polskiej, która stała się unikalnym zjawiskiem w literaturze światowej, Władysław Bełza ujął w słowa: "...Tyś jak rosa, / Co na tęskną duszę spada... / Chociaż przemoc się wysila, / By wyplenić wiarę z ludzi, / Często jednak krótka chwila / Spod popiołów iskrę budzi! / Choć się wszystko w krąg rozkłada, / Choć niewola górę wzięta , / Nagle z niebios jak grom spada: // Jeszcze Polska nie zginęła!" 8).

„Politycy pruscy - pisał Stanisław Hadyna - pierwsi zorientowali się w tkwiącym w niej niebezpieczeństwie. Przekonali się wówczas ze smutkiem, jak trudno jest pokonać naród, który po kolejnej klęsce potrafi z jeszcze większą żarliwością wierzyć, że Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy” 9).

Zaborcy różnymi metodami próbowali zabić tę pieśń, zakleić Polakom usta. Nie pomogło jednak niszczenie polskich książek i śpiewników, wyrywanie z nich kartek z "Mazurkiem". Nie pomogły procesy i wyroki sądów za śpiewanie "Pieśni Legionów". W okresie Królestwa Polskiego „Mazurek” śpiewany był na tajnych zebraniach lóż wolnomularskich. Wówczas to słowa "nie umarła" zmieniono na "nie zginęła", a "moc wydarła" na "przemoc wzięła".

ARKA PRZYMIERZA

Zmieniały się granice, upadały powstania, odchodzili wodzowie, rozpadały imperia, ale "Mazurek" trwał. Podawany z ust do ust - jak wieść gminna, kartkami z rąk do rąk - jak testament, nigdy nie stracił swej siły. Tłumaczony na obce języki, cytowany w utworach poetyckich i publicystycznych najwybitniejszych pisarzy XIX wieku, stał się w swych niezliczonych wersjach sztandarową pieśnią narodów, walczących o wyzwolenie.

Na naszym „Mazurku” wzorował się m.in. Ljudevit Gaj, pisząc "Pieśń Chorwatów" – „jos hrwacka nij propala dok mi zivimo", Taras Szewczenko pisał o Ukrainie, że "nie umarła”. Serbowie zamienili słowo "Polska" na "Serbia", nazwisko Bonapartego zastąpili imieniem Karadżordża. "Jeszcze Węgry nie zginęły" – śpiewali Węgrzy. Były też trawestacje głębsze, co nie umniejsza roli i znaczenia polskiej inspiracji. Pisał o tym w swojej autobiografii np. Słowak Samuel Tomasik: "... przywiodłem sobie na pamięć znaną polską pieśń: Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy i według tej melodii, jakby z serca układały mi się strofy mojej pieśni „Hej, Slovaci” 10).

Tak zrodziła się napisana przez Tomasika najpierw po czesku w 1834 r. pieśń "Hej, Slovane" - "Hej Słowianie; jeszcze nasza / Słowian mowa żyje, / Póki nasze wierne serce / Za nasz naród bije!". Została ona później przetłumaczona przez niego samego na język słowacki - "Hej, Slovane, jeste nase Slovanska rec zije". W 1948 r. na kongresie słowiańskim w Pradze uznano ją za hymn ogólnosłowiański.

Pod wpływem „Mazurka” narodził się hymn serbski, pieśń bułgarska "Szumi Marica" i pieśń słowacka "Poci my żijemy". Bardzo żywym echem odbił się "Mazurek" również w konspiracyjnych kołach rewolucjonistów rosyjskich. Michał Bakunin wzywając do walki z caratem w czasie paryskiej manifestacji, poświęconej 29 listopada 1847 r. rocznicy powstania listopadowego, mówił:

"Polacy! Dzieci jednego szczepu! Nasze losy są nierozłączne i nasza sprawa powinna być wspólna... Pogodzenie się Rosji z Polską jest dziełem bardzo wielkim... Jest to wyzwolenie wszystkich ludów słowiańskich, które jęczą pod jarzmem obcym. Jest to wreszcie upadek ostateczny despotyzmu Europy. Oby więc nadszedł ten wielki dzień zgody, w którym Rosjanie połączeni będą z wami tymi samymi uczuciami, walcząc za tę samą sprawę i przeciwko wspólnemu nieprzyjacielowi, będą mieli prawo zaintonować wraz z wami waszą pieśń narodową, ten hymn wolności słowiańskiej: Jeszcze Polska nie zginęła".

„Mazurek” wywierał też zrozumiały wpływ na naszych twórców rodzimych. Po roku 1820 dużą popularność zdobyła "Pieśń młodzieży" Antoniego Boruckiego: "Jeszcze Polska nie zginęła, / Póki młodzież żyje! / Nasza wolność nie minęła, / Gdy w niej serce bije. // Marsz, marsz młodzieży, / przodem jak należy; / Za twoim przewodem / Będziem znów narodem".

W Krakowie rozbrzmiewała w roku 1823 "Pieśń Burszów Krakowskich": "Jeszcze Polska nie zginęła, / I dotąd nie zginie, / Aż wytoczą tę krew wrogi, / Co w jej synach płynie. // Bo póki jej kropla mała / W żyłach naszych płynie / Polska zawsze będzie trwała, / jej imię nie zginie".

W okresie powstania listopadowego śpiewano: "Polska nigdy nie zaginie, / Gdy ma takie dzieci, / Naszych wodzów duch w niej płynie, / Kościuszko jej świeci". Po 1830 r. słychać było w Stanach Zjednoczonych: "Jeszcze Polska nie zginęła, / Choć my za morzami, / Chociaż z oczów nam zniknęła, / lecz ją w sercu mamy".

W czasie powstania styczniowego popularna była "Nasza pieśń" Jana Lama: "Jeszcze Polska nie zginęła, / Bo Warszawa żyje! / I śmierć czego nie poczęła, / Grobem nie pokryje. // Naprzód, Rodacy, / Przyszedł dzień rozprawy! / A hasłem do pracy: // Bóg i krew Warszawy !"

Pod wpływem "Mazurka Dąbrowskiego" narodził się słynny "Marsz kaszubski" Hieronima Derdowskiego: "Tom, gdzie Wisła do Krakowa / W Polscie morze płynie, / Polsko wiara, Polsko młewa, / Nigde nie zadzinie. // Nigde do zgube / Nie przyndu Kaszebe, /Marsz, marsz za wrodziem, / Me trzemume z Bodziem". Pod koniec XIX śpiewano zaś na Warmii: "Jeszcze Polska nie zginóła. / Bżałoczerwóna kukarda. / Mniejwa łufnoszcz w Bogu, / Nam została tylko wzgarda. // Bo Bóg dobry sprawiedliwy, / Nie dopuszczy tego, / Żeby Polok nieszczeszliwy / Ni mniał kraju swego".

Prawie sto lat po narodzeniu Mazurka Dąbrowskiego, na pamiątkę setnej rocznicy powstania kościuszkowskiego, rozniosło się po polskiej ziemi: "Jeszcze Polska nie zginęła, / Póki my żyjemy - / Starą Polskę przemoc wzięła, / Nową zbudujemy. // Marsz, marsz Polacy, / Do walki i pracy! / Pod krwawym sztandarem / Rozprawim się z carem". Najdobitniej jednak sens toczącej się walki, wyraził Felicjan Faleński, pisząc w "Hymnie węglarzy": "Jeszcze Polska nie zginęła...gdy za Polskę giną".

W okresie rewolucji 1905 r. biało-czerwone sztandary wiernie towarzyszyły czerwonym a obok pieśni "Na barykady, ludu roboczy" rozbrzmiewał – i godzi się o tym pamiętać - „Mazurek Dąbrowskiego”. Z chwilą odzyskania przez Polskę w 1918 r. niepodległości, "Pieśń Legionów" stała się niejako automatycznie naszym hymnem państwowym, co zostało oficjalnie potwierdzone uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej w 1926 roku.

KIEDY PRZYJDĄ PODPALIĆ DOM

„Mazurek Dąbrowskiego" nie opuścił Polaków w 1939 r. Znajdujemy go w rozkazie dowódcy Armii "Polesie" gen. Franciszka Kleeberga, który w obliczu klęski wskazywał żołnierzowi polskiemu cel dalszej walki:

"Żołnierze! Zebrałem Was pod swoją komendę, by walczyć do końca. Chciałem iść najpierw na południe, gdy to się stało niemożliwe - nieść pomoc Warszawie. Warszawa padła, nie doszliśmy. Dziś jesteśmy otoczeni, amunicja i żywność są na wyczerpaniu. Dalsza walka nie rokuje żadnych nadziei, tylko przelana zostanie krew żołnierska, która jeszcze przydać się może. Przywilejem dowódcy jest brać odpowiedzialność na siebie. Dziś biorę ją w tej najcięższej chwili. Dziękuję Wam za Wasze męstwo i Waszą karność, wiem, że staniecie, gdy będzie potrzeba. Jeszcze Polska nie zginęła i nie zginie!".

Słowa „Pieśni Legionów” zabrzmiały pełną mocą w rozkazie dowódcy Armii "Warszawa" gen. Juliusza Rómmla, który żegnając swoich żołnierzy, przekonywał: "Obecne niepowodzenie jest chwilowe, zwycięstwo będzie po naszej stronie. I pamiętajcie: Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy. I to, co nam obca przemoc wzięła, siłą odbierzemy".

„Jeszcze Polska nie zginęła” – to były nierzadko ostatnie słowa tych, co ginęli „żeby nie zginęła”. W czas styczniowego powstania błąkała się po lasach pieśń: „Póki jeden Polak żyje, póki jedno serce bije...”. To taki „polski kod genetyczny”. Julian Przyboś walczącym na wszystkich frontach II wojny światowej żołnierzom polskim, zadedykował swój utwór "Póki żyjemy": "Żegnam Was, unoszący za granicę głowy, / uciekający do broni, / gdy tu, w rozwalonym schronie, / z jeszcze żywych ostatniego tchu, / odtworzyłbym nasz hymn narodowy".

Żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie śpiewając słowa "Z ziemi włoskiej do Polski", wierzyli, że ten fragment dla nich został napisany, że szturmując Monte Cassino, przecierają do Polski swoją drogę. Melchior Wańkowicz relacjonował:

"... na dobitkę - wyszła amunicja. Żołnierze nie mogą się cofać, leżąc tuż pod bunkrami niemieckimi. Kiedy bunkry poczęły strzelać – każdy padł byle jak, a teraz nie można ani zmienić pozycji, ani ruszyć głową, ani wyciągnąć drętwiejące nogi, bo Niemcy wszystko widzą. Idą kwadranse za kwadransami, jest coraz więcej rannych, nerwy ludzkie nie wytrzymują napięcia. Rozpoczyna się zbiorowa histeria. Tu i tam rozlega się spazmatyczny szloch. Inni w bezsilnej rozpaczy - kamieniami rzucają na stanowiska niemieckie. Wówczas następuje to, co mogłoby się zdawać kiepską literaturą, gdyby nie było prawdziwe. Wówczas to sierżant Czapiński zaintonował - Jeszcze Polska nie zginęła! Żołnierze podchwycili pieśń" 11).

31 lipca 1944 roku ruch na warszawskich ulicach zamarł. Ludzie stanęli, obnażyli głowy, płakali, ale w ich sercach wzbierało poczucie mocy, gotowość do najwyższej ofiary. Z ulicznych głośników w okupowanej Warszawie płynęły przemycone do programu radiostacji niemieckiej słowa: Jeszcze Polska nie zginęła...

„Pieśń Legionów” jak zaklęcie szybowała w niebo w Sielcach nad Oką. Docierała do Starobielska, do Katynia, do Miednoje. Budziła mogiły, niosąc żołnierskie przyrzeczenie „jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy”. Gen. Zygmunt Berling wspominał: "Były, pamiętam. wzruszające momenty, kiedy gromady naszych rodaków wchodziły na teren obozu. A w obozie na takiej dużej polanie stał budynek dowództwa dywizji z godłem państwowym, biało-czerwoną flagą. Wzruszające było powitanie tej flagi... Oni rozumieli, gdzie staje stopa polskiego żołnierza, gdzie jest orzeł, nasza flaga, nasz hymn narodowy, tam też jest kawał ojczyzny, do której mieli iść".

Z czterech stron świata wracał żołnierz polski do umęczonej Ojczyzny. I jeśli państwo polskie nie wszystkim swym obywatelom było przyjazne, bo Polakowi w swoim państwie jakby zawsze najtrudniej, to przecież Polska czekała na żołnierza-tułacza jak matka, bo ziemia ojczysta – jakby nie była przez wielu dręczona - dla żadnego ze swych Synów nigdy matką być nie przestała: "Przybywacie z odsieczą z wszystkich frontów świata. / I śmiech i łzy na twarzach i serce tak bije. / Pułki za pułkami. I brat wita brata. / I Polska nie zginęła! Bracia! Polska żyje!" 12).

"Pieśń Legionów" przetrwała już dwa wieki. Nie zmogły jej rozbiory, nie dał rady hitlerowski barbarzyńca, nie pokonał terror beriowszczyzny, bo „ to treść i istota polskiego sumienia – mówił o niej Stanisław Witkiewicz. - ... Pieśń ta zrodzona wśród legionów, na ziemi włoskiej stała się potężnym hymnem Polaków, który w dniach walki brzmiał jak potężny huragan, a w dniach powszednich dźwięczał nieustannie w duszy, jak słodka, kojąca życie nadzieja. Niech każdy z nas zajrzy w głąb duszy i niech ją wyobrazi bez tych słów, bez tej myśli - przerazi się tą pustką rozpaczliwą, beznadziejną, jaką by w niej ujrzał, gdyby pamięć tych słów zagasła” 13).

Ziemię całego świata zrosiła w ostatniej wojnie krew ofiarna żołnierza polskiego, aby z tej krwi mogła powstać Rzeczypospolita. Nie wolno o tej krwi zapominać i nie wolno jej hańbić, dzieląc na „lepszą” i „gorszą”. Jan Paweł II będąc na Jasnej Górze, mówił: "Czuwam, to znaczy czuję się odpowiedzialny za to wielkie dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich określa, to imię nas wszystkich kosztuje. Nie pragnijmy takiej Polski, która by nas nie kosztowała".

(Na podst.: W.Lisowski, Polskie symbole narodowe. W-wa 1995. Wyd. Fundacja Grobu Nieznanego Żołnierza)

- - - - -
Przypisy:

1) Z dziejów oręża polskiego i walk o postęp społeczny. Wyd. MON 1970, s.287.

2) S.Hadyna: Droga do hymnu. Warszawa 1976, s.217.

3) K.W.Wójcicki: Pieśni ojczyste. Pieśń legionistów polskich 1798. Warszawa 1939; J.Willaume: Jeszcze Polska. Godło barwy i hymn Rzeczypospolitej. Warszawa 1970, s.262-262; D.Wawrzykowska-Wierciochowa: Mazurek Dąbrowskiego. Warszawa 1977, s.110-111.

4) Archiwum Wybickiego (zebrał A. M. Skalkowski). Gdańsk 1948, t.1, s.362, poz.266.

5) H.Mościcki: Ludzie wolni są braćmi. Kraków 1947, s.55

6) H.Mościcki: Dzieje porozbiorowe Polski. Wyd. Gebethner i Wolff, s.80.

7) "Gazeta Polska"1831, nr 47

8) S.Hadyna: Droga do..., op.cit., s.247.

9) W.Bełza: Ojczyzna w pieśniach poetów polskich. Lwów 1901, s.378

10) D.Wawrzykowska-Wierciochowa: Mazurek..., op.cit., s.261.

11) M.Wańkowicz: Monte Cassino. Warszawa 1957, s.307.

12) J.Szczawiej: Polska żyje

13) S. Witkiewicz, Jan Matejko, Kraków 1908.






Wydawca
"Czasu Warszawskiego"
oferuje:

• doradztwo medialne,

• kompleksowe usługi:
- poligraficzne
- wydawnicze,

• monitoring prasy.

Jesteś gościem odwiedzającym
nas od stycznia 2006.

^ powrót na górę