W cieniu Rocznicy
 W cieniu Rocznicy

W cieniu Rocznicy

Maj 1984 roku. Piotr Rzeczkowski, student piątego roku Wydziału Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych, wygrywa konkurs na projekt Pomnika Powstania Warszawskiego. Konkurs jest międzynarodowy, honorowy, powszechny i otwarty.

W sądzie konkursowym zasiadają najwybitniejsi rzeźbiarze, architekci i urbaniści. Przede wszystkim jednak uczestnicy Powstania. Są też przedstawiciele ówczesnych władz miasta. Spośród 65 nadesłanych prac do realizacji zostaje wybrany projekt numer 43, którego autorami są Piotr T. Rzeczkowski i architekt Marek Ambroziewicz.

Wybrany projekt spełnia zarówno formalne, jak i ideowe założenia konkursu. Co więcej – organizuje całą przestrzeń Placu Krasińskich.

Orzeczenie Sądu Konkursowego

Warto dodać, że było to zadanie ogromnie trudne z uwagi na istniejącą w tym miejscu architekturę.

Dwie ściany i 63 metry

Z nikomu nieznanego studenta ASP Piotr Rzeczkowski w jednej chwili staje się gwiazdą. Sukces olśniewający, sława pełną gębą, gratulacje idą jedne za drugimi. Prasa, wywiady, telewizja. Pytany przez dziennikarzy o swoją wizję pomnika, tłumaczy:

Motyw to dwie ściany oddalone od siebie o 63 metry, dokładnie tyle, ile dni trwało Powstanie Warszawskie. Na moim Pomniku ludność cywilna jest statyczna a Powstańcy młodzi i dynamiczni. W pęknięcie jednej ze ścian wlewa się tłum. W ten poszarpany masyw wchodzą jako cywile a wychodzą jako Powstańcy. To Warszawiacy walczący o swoje pokaleczone, zniewolone przez niemieckiego okupanta, Miasto. A wśród nich drobne, nieomal dziecięce sylwetki chłopców. Kamienie na szaniec…

Piotr Rzeczkowski

Rozwiązanie Komitetu

Sława trwała dwa miesiące. Już w lipcu 1984 roku rozwiązano Społeczny Komitet Budowy Pomnika Powstania Warszawskiego. Na jego czele stał Marian Pyzel, a honorowym przewodniczącym był profesor Aleksander Gieysztor, co samo w sobie mówi wiele o formacie tego gremium.

W jego miejsce powołano Zarząd Komisaryczny Budowy Pomnika Bohaterów Powstania, który przejął dotychczas zebrane fundusze. Za tą zmianą stała pewna logika interpretacyjna – taka, która operując czernią i bielą potrafiła przeciwstawić uczestników Powstania samemu Powstaniu. Zarząd Komisaryczny, powołany w osobliwych czasach rządów „komunistów w mundurach”, nie chciał oddać hołdu samemu zrywowi. Wolał ograniczyć się do uczczenia pamięci jego uczestników. Wygląda to na to samo, ale znaczy zupełnie coś innego.

Piotr Rzeczkowski nie zgodził się na zmianę nazwy. Oświadczył publicznie, że brał udział w konkursie na Pomnik Powstania Warszawskiego 1944 roku, że jury uznało jego projekt za nadający się do realizacji i że jako autor nie wyraża zgody na inną nazwę pomnika.

Marian Pyzel, przewodniczący rozwiązanego Komitetu, w swojej książce „Bitwa o Pomnik” przytacza fragmenty listu, który nieco wcześniej Komitet skierował do najwyższych władz państwowych:

Społeczny Komitet Budowy Pomnika Powstania Warszawskiego 1944 zwraca się z prośbą o decyzję, która umożliwiałaby przezwyciężenie trudności, na które w ostatnim czasie natrafia Komitet w swej działalności ze strony władz Miasta Stołecznego Warszawy. Władze Miasta od niedawna uzależniają swoją zgodę na położenie kamienia węgielnego pod Pomnik od zmiany jego nazwy, która – według władz – powinna ograniczać się jedynie do zasług samych Powstańców. Dnia 12 maja 1981 roku władze tego samego Miasta zarejestrowały Komitet i zatwierdziły jego Statut, którego paragraf 6 stwierdza: „Celem Komitetu jest budowa Pomnika Powstania Warszawskiego 1944 r.”. Paragraf ten wynika z tego, iż chodzi o uczczenie nie tylko Powstańców, ale również ludności cywilnej, którzy jak żołnierze I dywizji im. Tadeusza Kościuszki, czy lotnicy państw sprzymierzonych mieli pomóc Powstaniu. Pod tym hasłem przeprowadzana jest zbiórka pieniędzy, która przyniosła do tej pory 31 mln. zł.

List Społecznego Komitetu Budowy Pomnika

Torpedowany od początku

Bez większego ryzyka można stwierdzić, że Społeczny Komitet Budowy Pomnika od samego powołania nie miał poparcia władz. Co więcej, jego działania wyglądały raczej na torpedowane. Wniosek nasuwa się prosty: władzy tamtego czasu nie w smak było promowanie postaw pronarodowych i patriotycznych, idei służby wolnej ojczyźnie i walki o niepodległość. A dzisiaj? Czy jesteśmy w stanie odpowiedzieć na to pytanie z ręką na sercu?

Drugi konkurs

Po rozwiązaniu Społecznego Komitetu w lipcu 1984 roku ogłoszono nowy konkurs. Zgłosiło się do niego zaledwie trzech rzeźbiarzy. Rzeczkowskiemu zaproponowano 100 tysięcy złotych za sam udział w nowej procedurze. Dwudziestodziewięcioletni wówczas laureat międzynarodowego konkursu odpowiedział krótko:

Jako artysta już się sprawdziłem, ale jako Polak dopiero teraz mam szansę.

Piotr Rzeczkowski

Udziału odmówił.

Dwadzieścia lat później

Od tamtej chwili mija dwadzieścia lat. Na Placu Krasińskich stoi ogromny Pomnik Bohaterów Powstania Warszawskiego autorstwa profesora Wincentego Kućmy. A co z losami niedoszłego autora innego pomnika, byłego studenta ASP, dziś 49-letniego Piotra Rzeczkowskiego, który wygrał wtedy międzynarodowy konkurs?

On sam i jego projekt zostali zapomniani. Z całej pracy ocalało jedynie popiersie młodziutkiego Powstańca – figura ucieleśniająca warszawskie dzieci, które ruszyły do walki za wolną, suwerenną, dumną i niepodległą Polskę. W imię tych wartości polała się przecież polska krew.

Cięcia na pamięci

1 sierpnia tego roku odbyło się uroczyste otwarcie długo wyczekiwanego Muzeum Powstania Warszawskiego. Nareszcie. A jednak pojawia się pytanie, którego nie można uniknąć: dlaczego nikt nie zwrócił się do rzeźbiarza Rzeczkowskiego z prośbą o odtworzenie makiety jego pomnika i umieszczenie jej w Muzeum? Czy to cięcia budżetowe na pamięci? A może świadoma niepamięć?

Popularne artykuły