Napięcie rośnie, a oscarowy wyścig wchodzi w decydującą fazę. Kto ma największe szanse na triumf w Los Angeles i dlaczego to nie będą oczywiste wybory?
Kiedy będą Oscary?
Wielkimi krokami zbliża się 98. ceremonia wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Tegoroczne święto kina zaplanowano na niedzielę, 15 marca. Tradycyjnie już najważniejsza branżowa impreza zagości w murach słynnego Dolby Theatre w Los Angeles. Transmisja w Stanach Zjednoczonych wystartuje punktualnie o 19:00 czasu wschodniego na antenie telewizji ABC, a równolegle wydarzenie będzie można śledzić na platformie Hulu. W Polsce relację na żywo przygotuje stacja CANAL+, zapewniając rodzimym widzom profesjonalny komentarz prosto z warszawskiego studia. Gospodarzem niedzielnego wieczoru ponownie zostanie sprawdzony w tej roli komik Conan O’Brien. Branża przyjęła tę decyzję z nieskrywanym entuzjazmem, licząc na rozrywkę na najwyższym poziomie.
Obecnie największe emocje budzą produkcje ubiegające się o statuetki za miniony sezon. Obserwatorzy rynku starannie analizują statystyki i sprawdzają, kto zdobył w trwającym wyścigu najwięcej nominacji. Prawdziwym rekordzistą tegorocznej rywalizacji okazał się mroczny obraz „Sinners”, który zgromadził na swoim koncie aż szesnaście oficjalnych wskazań od ekspertów. Tym samym widowisko to całkowicie przebiło historyczne wyniki takich kasowych przebojów jak np. „Titanic”. Tuż za nim w zestawieniach mocno pozycjonuje się „One Battle After Another” z solidnym wynikiem trzynastu szans na wygraną. Tegoroczna gala zapowiada się fascynująco, a nadchodzące Oscary 2026 z pewnością na długo zapiszą się w historii kina.
Faworyci do wygrania Oscarów
Głośne kampanie promocyjne angażują całe środowisko po obu stronach oceanu. Producenci walczą o uwagę członków Akademii, a wyrównana sytuacja na rynku sprawia, że napięcie rośnie z każdym tygodniem. Ostatecznie jednak garstka najmocniejszych tytułów zyskała wyraźną przewagę.
Oto podsumowanie głównych faworytów do wygrania Oscarów:
- Najlepszy film – obecnie na czele zestawień utrzymuje się autorskie kino Paula Thomasa Andersona. Patrząc na najnowsze notowania w kategorii najlepszy film, to właśnie produkcja „One Battle After Another” prowadzi w większości prognoz. Jej największym oponentem w walce o statuetkę dla najlepszego filmu pozostaje świetnie zrealizowany obraz „Grzesznicy”. U bukmacherów wysoko wyceniany jest również zaadaptowany „Hamnet” oraz ceniona w Europie, norweska „Wartość sentymentalna”. Wyróżniony na gali najlepszy film bez wątpienia wyznaczy artystyczne kierunki dla hollywoodzkich studiów na kolejne lata.
- Najlepszy reżyser – wiele mówi się o tym, że statuetka w końcu trafi do prawdziwego weterana kina. Typowany powszechnie do wygranej Thomas Anderson („Jedna bitwa po drugiej”) ma tu niezwykle ugruntowaną pozycję. Z drugiej strony wspaniała praca włożona w film przez reżysera Ryana Cooglera przy widowisku „Sinners” budzi spory szacunek recenzentów. W wyścigu o to, kto zostanie ogłoszony jako najlepszy reżyser, wciąż pozostają też sprawny wizualnie Josh Safdie („Wielki Marty”) oraz tworzący nastrojowe kadry Joachim Trier („Wartość sentymentalna”).
- Najlepsza aktorka – na ekranie toczy się emocjonujący bój między utalentowanymi gwiazdami. Jessie Buckley zachwyciła wszystkich dość surową interpretacją w „Hamnet”, ale kroku dotrzymuje jej Emma Stone występująca w „Bugonii”. Świetnie w trudnej roli poradziła sobie też Renate Reinsve („Wartość sentymentalna”), przez co w wielu oczach to ona jest obiektywnie uznawana jako najlepsza aktorka tego sezonu. Warto odnotować też muzyczny powrót, jaki udanie zaliczyła Kate Hudson („Song Sung Blue”). Z kolei brawurowa rola Hudson („Song Sung Blue”) potwierdza jej wszechstronność przed kamerą. Która z pań opuści galę ostatecznie utytułowana jako najlepsza aktorka?
- Najlepszy aktor – w męskim gronie układ sił mocno się zmienia. Złota figura może trafić do gwiazdy młodego pokolenia. Wyróżniający się wyczuciem Timothée Chalamet („Wielki Marty”) zaprezentował dużą ekranową dojrzałość, dzięki czemu analitycy typują, że to właśnie ten najlepszy aktor stanie na oscarowej scenie. Jego głównym rywalem pozostaje grający pewnie Leonardo DiCaprio („Jedna bitwa po drugiej”). Sama „Jedna bitwa” w dużej mierze dzięki niemu zebrała tak dobre opinie. Swoją rolą publiczność oczarował również Ethan Hawke („Blue Moon”). Z kolei spore i szerokie dyskusje wzbudził Wagner Moura („Tajny agent”). Wszyscy nominowani pokazali, że potrafią świetnie grać, a doceniony statuetką najlepszy aktor udowodni, jak mocno kino działa na emocje widowni.
Nominacje dla aktorów i filmów
Finałowe nominacje to zwieńczenie pracy ekip z dziedziny wiedzy filmowej. Zobaczmy, z kim na ostatniej prostej zmierzą się najwięksi faworyci:
Pełny metraż i aktorzy drugoplanowi – w walce o statuetkę za najlepszy pełnometrażowy film, tuż obok faworytów, silnie pozycjonują się skomplikowany film „Bugonia” oraz „Wielki Marty”. Do grona mocnych kandydatów należą także dynamiczna „Bitwa po drugiej” i mroczny „Tajny agent”, które od premiery wzbudzają ożywione dyskusje. W kategoriach wspierających nagroda za to, kto zostanie uznana za obiektywnie najlepszą aktorkę drugoplanową, ma ogromną szansę trafić do rąk Elle Fanning za świetną rolę w produkcji „Wartość sentymentalna”. Z kolei u panów o tytuł, z jakim wiąże się miano najlepszy aktor drugoplanowy, niezwykle zacięcie rywalizuje duet z planu produkcji „Jedna bitwa po drugiej”: opanowany Benicio del Toro oraz doświadczony Sean Penn („Jedna bitwa” w ich wykonaniu zebrała znakomite recenzje). Warto też dodać, że za wybitny, wprost najlepszy casting w widowisku „Sinners” odpowiedzialna jest znakomita ekipa pracująca pod czujnym okiem Ryana Cooglera.
Scenariusze – mocny tekst to serce hollywoodzkich hitów. Eksperci przewidują, że najlepszy scenariusz oryginalny trafi do twórców przeboju od Warner Bros. Ich dzieło urzeka autentyczną energią, choć świetny scenariusz oryginalny posiada też ponury „Blue Moon”, a w niezależnych kręgach doceniono polityczny „Zwykły przypadek”. Literackie przeróbki reprezentuje z kolei najlepszy scenariusz adaptowany. Na prowadzenie wysuwają się tutaj obyczajowe „Sny o pociągach”. Ich angielskojęzyczny wariant, czyli „Train Dreams”, udowadnia, że wiernie przełożony scenariusz adaptowany to klucz do sukcesu każdej ekranizacji.
Wizualia i dźwięk – lśniące bogatą paletą barw najlepsze zdjęcia to esencja sztuki operatorskiej. Uwagę widzów zwracają również kunsztowne stroje, które błyskawicznie ożywiają minione epoki. W kategorii najlepsze kostiumy znakomicie radzą sobie takie wizualne perełki jak „Jane Austen’s Period Drama” oraz „The Three Sisters”. Z kolei najlepsza charakteryzacja to bezsprzecznie zasługa ekipy pracującej przy „Frankensteinie”, podczas gdy u architektów wnętrz najwyższy respekt budzi dopracowana najlepsza scenografia. O wyśmienity najlepszy montaż zacięcie walczą w tym roku twórcy największych hitów. Czysty i profesjonalny najlepszy dźwięk tradycyjnie podbija nastroje w kinie wojennym. O sile oprawy audio świadczy zresztą fakt, jak mocno udana najlepsza muzyka napędziła popularność filmu „Grzesznicy”. Statuetkę za najlepszą piosenkę ma szansę zdobyć utwór „Sweet Dreams of Joy”, choć kompozycja z „Song Sung Blue” wciąż udowadnia ogromną siłę klasycznych nut.
Kino międzynarodowe i animacje – zagraniczne produkcje od lat z powodzeniem podbijają amerykański rynek. W wyścigu po statuetkę, jaką jest najlepszy film międzynarodowy, początkowo mocno chwalony był nasz polski kandydat. Ostatecznie ten ambitny projekt ustąpił jednak miejsca innej konkurencji. W świecie kina cyfrowego niezmienny podziw widzów wywołuje z kolei najlepszy pełnometrażowy film animowany. Dopracowany w każdym calu film animowany potrafi obronić się sam, a genialny rendering sprawia, że wybitne najlepsze efekty specjalne z pewnością napędzą sukces widowiska „Avatar: Ogień i popiół”. O prestiżowe miano, jakim jest najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny, zacięcie rywalizują natomiast głośny obraz „Nobody Against Putin”, amerykański „The Alabama Solution” oraz wstrząsający irański reportaż „Cutting Through Rocks”.
Krótkie formy – krótki format potrafi bez reszty zachwycić, a udany najlepszy krótkometrażowy film na długo zapada w pamięć widowni. Potwierdza to rywalizacja o statuetkę za najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny, która z dużym prawdopodobieństwem powędruje do twórców etiudy „The Devil Is Busy”. Z kolei kategoria doceniająca najlepszy animowany film krótkometrażowy faworyzuje nastrojowe baśnie pokroju „The Girl Who Cried” (znanej szerzej jako „Girl Who Cried Pearls”). O wielkie uznanie Akademii walczy tam również niezwykle pogodny „Retirement Plan”. Zmagania na krótkich taśmach wyłonią wreszcie ten jeden, wyjątkowy najlepszy krótkometrażowy film aktorski. Do ostatecznej bitwy stanęła urocza opowieść „Friend of Dorothy”, mierząc się z mroczną produkcją o osamotnieniu, czyli „All the Empty Rooms”. Tak dopieszczone wizualnie kino bez kompleksów rzuca wyzwanie wielkim hollywoodzkim realizacjom.
Artykuł sponsorowany
Firma STS S.A. działa na podstawie zezwolenia na urządzanie zakładów wzajemnych – bukmacherskich przez sieć Internet udzielonego przez Ministra Finansów. Gra u podmiotów nieposiadających zezwolenia jest niezgodna z prawem. Zakaz wstępu na stronę internetową www.typelek.sts.pl i uczestnictwa w grach hazardowych dla osób poniżej 18. roku życia.













